czwartek, 25 października 2012

Rozdział 18

Z perspektywy Victorii

*3 tygodnie później*
Mój mocny sen przerwał głośny dźwięk budzika, którego nie dało się dłużej słuchać i zawsze byłam zmuszona wstać. To jedyny sposób na obudzenie mnie do szkoły. Z wielkim trudem podniosłam się z łóżka i ruszyłam do łazienki, by wziąć codzienną toaletę. Weszłam pod prysznic a moje ciało oblał ciepły strumień wody, który je łagodził. Następnie moje włosy uczesałam w wysokiego kucyka, na wysuszone ciało założyłam TO, a rzęsy lekko pociągnęłam tuszem do rzęs. Z szafki nocnej stojącej koło łóżka wrzuciłam do plecaka mojego iPhone'a i ruszyłam na dół. Mój zegarek wskazywał 7:23. Napiłam się szklankę wody i zjadłam jedną kanapkę przyszykowaną przez moją mamę. Gdy szłam w stronę drzwi, rozległ się dzwonek. Były to dziewczyny, które miały przyjść po mnie i robiły to codziennie, gdy szłyśmy do szkoły.
- Hej Vic. - powiedziała Nicole i Ash, cmokając mnie w policzek.
- Hej. - odpowiedziałam i odwdzięczyłam się tym samym. Zamknęłam drzwi i ruszyłyśmy w stronę szkoły. Kilka ciepłych dni w Londynie już minęło, pogoda z dnia na dzień robiła się coraz gorsza i było coraz zimniej.
- Jak tam Vic? - spytała mnie nieśmiało Ashley, nie patrząc mi w oczy. Dobrze wiedziałam o co jej chodzi, a raczej o kogo. Starałam się już  unikać tego tematu, gdyż ledwo co sobie z tym poradziłam. Starałam się po prostu żyć normalnie. W głębi duszy miałam nadzieję, że mi się udaje.
- Dziewczyny, proszę Was, nie rozmawiajmy już o Nim w taki sposób. Ja nie chcę ciągle tego wspominać, bo to i tak nadal boli, ale staram się. Widzicie, że nawet czasami udaje nam się rozmawiać, choć nawet rozmowa z Nim mi wszystko przypomina, ale muszę chyba jakoś żyć, prawda? Więc jeśli chcecie mi pomóc po prostu nie rozmawiajmy o nim.
- Przepraszam, że o tym wspomniałam. Nie powinnam. - powiedziała Ash, która widać, że przejęła się tym.
- Nic się nie stało. - powiedziałam lekko się uśmiechając i obejmując ją ramieniem.
- Wiesz co, tak czy siak będziecie razem, bo się kochacie i wiem, że nie przestaniecie. A kiedyś jeszcze wspomnisz moje słowa. - powiedziała szybko Nicole, wzruszając ramionami w stylu "Przepraszam, ale taka prawda". Ja nie odezwałam się ani słowem i szłyśmy prosto do szkoły. Moje relacje z Harry'm nie były takie jak dawniej. Zresztą, nie minęło dużo czasu, a ja dzięki chłopakom i dziewczynom jakoś się pozbierałam. Każde spotkanie z nim było takie samo. Bolało, a moje serce biło jak oszalałe. Czy pogodziłam się z tym? Nie, jeszcze nie. Jednak miałam nadzieję, że z czasem wszystko minie. Gdy się widzieliśmy wymienialiśmy tylko krótkie 'Cześć' i uciekaliśmy od siebie wzrokiem, a każde z nas czuło się speszone, gdyż nie wiadomo jak mieliśmy się zachowywać. Zresztą jak to mówi Niall: "Nie rozumiem jak dwie osoby, które się tak kochają, nie są ze sobą ". To prawda, jednak to była decyzja Harre'go, a ja nie chce już do tego wracać. Z resztą chłopaków mam świetny kontakt. Chodzimy do siebie wzajemnie razem z dziewczynami i zawsze jakoś poprawiają mi humor. Po kilkunastu minutach znalazłyśmy się w budynku naszej szkoły. Ruszyłyśmy w stronę szatni, by zdjąć kurtki a następnie do szafek szkolnych,by zostawiać i zabrać potrzebne książki. Pierwszą lekcją była historia, która zapowiadała się nieciekawie. Po kilku minutach rozległ się dzwonek i weszliśmy do klasy. Ja usiadłam obok mojego kolegi-Chris'a. Nauczycielka przesadziła mnie do niego, gdyż za bardzo rozmawiałam z Nicole, z którą siedziałam przedtem. Był to przystojny brunet, o czekoladowych oczach i był dobrze zbudowany. Miał powodzenie w klasie jak i w całej szkole, jednak ja nie śliniłam się na jego widok jak inne dziewczyny. Wolałam.. Harre'go. Chris był dość bezpośredni co do dziewczyn. Już nie raz chciał się ze mną umawiać, lecz ja za każdym razem mu odmawiałam. Nie był chamem jak wielu facetów w naszej szkole. Gdy już zajęłam swoje miejsce obok niego, grzecznie się przywitałam:
- Hej Chris. - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Cześć Vic. - powiedział, mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu. Bardzo nie lubiłam gdy ktoś tak robił, ponieważ czułam się bardzo skrępowana. - Ładnie wyglądasz. - dodał z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję. - powiedziałam nieśmiało, lekko rumieniąc się przy tym. Zawsze, gdy ktoś prawił mi komplementy rumieniłam się.
- Co u Ciebie? Wyspana? - spytał opierając głowę na jednej ręce, a drugą bawił się długopisem. Zawsze pytał jak spałam, gdyż dobrze wiedział, że zawsze narzekałam na brak snu.
- Niestety, nie wyspałam się, ale u mnie wszystko w porządku. - oczywiście skłamałam, mówiąc, że jest wszystko w porządku.
- Victorio Blanc.. - zaczął z zadziornym uśmiechem. - Kiedy dasz się w końcu gdzieś zaprosić? - spytał nadal się uśmiechając i lekko mrużąc oczy.
- Może wtedy, gdy przyjdzie na to odpowiedni czas, Panie Dawson. - odpowiedziałam, odpowiadając na jego uśmiech.
- No to może dzisiaj? - spytał na co ja zaśmiałam się chytrze.
- Przykro mi, dzisiaj nie mogę. - odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
- Panie Dawson i Panno Blanc. - zwrócił się do nas nauczyciel. - Czy znowu mam Was poprzesadzać? Ile razy można Was upominać? Jeśli chcecie się umawiać na randki to proszę po szkole, a nie na lekcji. Rozumiemy się?
- Tak i bardzo przepraszamy. - odpowiedział Chris, a ja jak zawsze zdenerwowałam się. To babsko coraz częściej zaczęło mi dogadywać. Dalsza część lekcji minęła o dziwo bardzo szybko. Wyszłyśmy z dziewczynami na korytarz, oczekując lekcji matematyki, którą szczerze nienawidziłam. Gdy siedziałyśmy na zawsze zajmowanej przez nas ławce, miała nas Grace razem z Vanessą. Od czasu, gdy dostała ode mnie w twarz na oczach całej szkoły, już nawet nie patrzyła w moją stronę. Czuła się bardzo upokorzona, bo uważała się za tą najważniejszą i najwyższą, a ja narobiłam jej wstydu. Jej widok do tej pory przyprawiał mnie o dreszcze i gdy za każdym razem ją widziałam,  to miałam ochotę ponownie uderzyć ją w twarz za to, jak zniszczyła moje życie. Nicole tylko szturchnęła mnie ręką i przyjaźnie się uśmiechnęła, bym nie zwracała uwagi na Grace. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek na lekcję i razem z dziewczynami weszłyśmy na kolejną lekcję. Na każdej kolejnej Chris przyglądał mi się i nadal usiłował się ze mną umówić. Jednak ja w dalszym ciągu odmawiałam. Nie chciałam wyjść na jakąś pierwszą lepszą, która leci na każde zawołanie chłopaka i wtedy kiedy on chcę. Nie zgadzałam się też dlatego, by nie robić mu żadnych nadziei. Już dawno usłyszałam za plecami od kilku osób, że wpadłam mu w oko. Nie chciałam wiązać się w coś niepotrzebnego. Po męczących siedmiu godzinach w końcu wyszłam ze szkoły. Musiałam jeszcze po południu pozałatwiać wszystkie rzeczy związane z moimi osiemnastymi urodzinami, które miały odbyć się już za tydzień. Na samym początku nie chciałam ich robić, bo stwierdziłam, że po wszystkich zdarzeniach jakie miały miejsce nie ma najmniejszego sensu. Jednak dziewczyny wraz z chłopakami namówili mnie na to, bo w końcu osiemnastkę ma się tylko raz w życiu. Wyszłam głównym wyjściem ze szkoły i zobaczyłam Zayn'a czekającego na mnie pod dużym drzewem obok bramy naszej szkoły, który już uśmiechał się

 lekko w moją stronę. Ubrany był w brązową, skórzaną kurtkę, biały t-shirt, czarne spodnie i tego samego koloru buty. Umówiłam się z nim, gdyż tylko on pomagał mi załatwiać wszystkie sprawy związane z tą imprezą, a poza tym spędzaliśmy w ostatnim czasie bardzo dużo czasu. Podeszłam do niego i przywitałam się.
- Witam Panią. - powiedział trzymając mnie w swoich ramionach.
- Hej. Jak leci? - odpowiedziałam przyjaźnie.
- Dobrze, widząc cię. - odpowiedział seksownie się przy tym uśmiechając. - Vic, załatwiłem już prawie wszystko. Cały katering jest już zamówiony, o muzykę też nie musisz się martwić, praktycznie już wszystko jest dopięte na ostatni guzik. - mówił przepuszczając mnie w bramie. Ja tylko patrzyłam na niego i dałam mu buziaka w policzek i powiedziałam:
- Dziękuję, jesteś kochany. - podeszłam do niego i jeszcze mocno go przytuliłam.
- Już tak nie dziękuj maleńka. - powiedział odwzajemniając mój uścisk. Zayn otworzył mi drzwi od swojego auta i wpuścił do środka. Zajęłam miejsce na wygodnym fotelu i ruszyliśmy.
- To w takim razie już nic nie mam do załatwienia, tak? - spytałam, upewniając się.
- Nie. - odpowiedział dumnie.
- Aż mi głupio, bo odwaliłeś za mnie całą robotę. - powiedziałam, zapinając pas. 

- Przestań, bo mogę zaraz wszystko odwołać i możesz załatwiać to od nowa sama. - powiedział żartobliwie, uśmiechając się przy tym. 
- To co robimy? - spytałam, spoglądając na Zayn'a.
- No to może do nas? I tak pewnie nie masz nic do roboty.
- No.. No to dobrze. Tylko podjedź najpierw do mnie, bo chcę się przebrać- chciałam tam jechać, jednak wahałam się, gdyż wiedziałam że spotkam się tam z Harry'm. Wiedziałam, że nasze kontakty muszą być normalne, jednak ja tak nie potrafiłam i za wszelką cenę próbowałam uniknąć spotkań z nim. Każde z nas czuło się wtedy niezręcznie. Po kilku minutach jazdy znaleźliśmy się już pod moim domem. Szybko wyskoczyłam z auta, a Zayn czekał na mnie w środku. Wparowałam do domu i szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju, by zmienić ubrania, które miałam na sobie. Chciałam założyć świeże, ponieważ nie czułam się komfortowo po całym dniu w szkole. Z szafy wyciągnęłam TO i zarzuciłam na siebie czarną, skórzaną kurtkę. Skierowałam się na dół i po chwili już byliśmy w drodze do domu chłopaków. Była to bardzo krótka droga, a że Zayn dodatkowo szybko jeździł więc już po około trzech minutach znajdowaliśmy się pod ich domem. Wysiedliśmy i z daleko zobaczyłam Niall'a, Nicole i Ashley, którzy szli w naszą stronę.
- Hej Vic! - krzyczał Niall, machając mi, na co uśmiechnęłam się i również odmachałam mu. Blondyn zawsze wywoływał uśmiech na mojej twarzy, gdyż był osobą, przy której nie dało się nie uśmiechnąć. Był najlepszym lekarstwem na poprawę humoru, a także cudownym przyjacielem. I oczywiście doskonale dopełniali się wzajemnie razem z Nicole. Po chwili wszyscy weszliśmy do środka. Na kanapie leżał Lou, który gdy nas zobaczył od razu podbiegł do nas jak poparzony i przywitał się z każdym. Następnie z kuchni wyszedł Liam, a z góry zszedł Harry, który od razu swój wzrok wbił we mnie. Po raz kolejny poczułam zmieszanie i za wszelką cenę rozglądałam się gdzie indziej, nie chcąc na niego patrzeć. Jednak po chwili znalazł się koło nas i witał się z każdym. Ze mną także.
- Hej. - powiedziałam cicho, lekko przytulając się do niego. Nasze twarze znajdowały się kilka centymetrów od siebie i popatrzył mi prosto w oczy a ja znowu stałam jak wmurowana w ziemię. Po chwili poczułam piękną woń jego perfum, którą zawsze i wszędzie rozpoznawałam. Ten zapach był wyjątkowy. To on sam w sobie był wyjątkowy.. Po chwili szybko odwróciłam się i ruszyłam do pokoju gościnnego, w którym zawsze wszyscy przesiadywaliśmy. Zajęłam miejsce na dużym czarnym fotelu, i reszta także zajęła swoje miejsca.
- To co? Kiedy ta impreza? - spytał Liam, który właśnie wszedł obładowany chipsami i piciem.
- Za tydzień w piątek. - powiedziałam, lekko przeciągając się. - Oczywiście możecie przyjść z osobami towarzyszącymi, ale chyba z tym nie będzie problemu. - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy. Jednak w tym czasie poczułam na sobie

 po raz drugi wzrok Harre'go. No tak, powiedziałam coś nad czym dopiero teraz się zastanowiłam. Zresztą, dlaczego mam żałować? Niech wie, że nie cały świat kręci się wokół niego. Musiałam być odważna. Nie miałam innego wyjścia. Nie mógł zobaczyć, że jestem słaba. Moje chwilowe rozmyślenia przerwał dźwięk dzwonka wiadomości mojego telefonu. Odblokowałam klawiaturę i ujrzałam wiadomość od Chrisa:
" Na pewno nie dasz się
dzisiaj namówić na małą czarną? Ch. xx "
Zdziwiło mnie to, gdyż nie podawałam mu swojego numeru. Jednak od razu odpisałam:
" Niestety nie :) I nie marudź już,
jak nie chcesz mnie zdenerwować. Jak
nie dzisiaj to innym razem a
tak w ogóle, skąd masz mój numer? x "
Ja cały czas czułam na sobie wzrok Harre'go. Bacznie mi się przyglądał. Po zaledwie minucie dostałam już odpowiedź:
" Dla chcącego nic trudnego :) xxx "
Przeczytałam, po czym uśmiechnęłam się lekko i pokiwałam głową, chowając swój telefon z powrotem do kieszeni.
- Czyżby adoratorzy nie dawali ci spokoju? - spytał Harry, który widocznie musiał być zazdrosny, bo inaczej tego nie umiem sobie wytłumaczyć.
- Tak, jest ich bardzo wielu. - odpowiedziałam ze sztucznych i ironicznym uśmiechem, a ten już się nie odezwał. Przez dalszy czas siedzieliśmy i śmialiśmy się wszyscy razem. Jednak ja i Harry nie byliśmy jak wszyscy. Byliśmy skrępowani całą tą sytuacją, ponieważ dla mnie nie była ona normalna i nie wiedziałam jak dalej będzie. Nagle po raz kolejny rozległ się dźwięk dzwonka mojego iPhone'a. Była to mama.
- Vic, mogłabyś przyjść do domu? Tata źle się poczuł, chyba musimy wezwać karetkę. - mówiła lekko zdenerwowana.
- Już jadę. - powiedziałam pospiesznie i szybkim ruchem zeszłam z fotelu, udając się w stronę drzwi i zabierając swoją kurtkę.
- Muszę jechać do domu, mój tata źle się poczuł. - powiedziałam zdenerwowana całą sytuacją.
- Harry, zawieź Vic do domu. - powiedział Lou.
- Nie. - powiedziałam pospiesznie i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Jednak po chwili ktoś chwycił mnie za nadgarstek i zatrzymał. Odwrócił mnie i moim oczom ukazał się zielonooki loczek.
- Vic, daj mi pięć minut, proszę. - powiedział lekko zdyszany, patrząc mi głęboko w oczy, a moje serce znowu przyspieszyło tempa.
- Harry, nie teraz. - powiedziałam i zaczęłam biec w stronę domu nie patrząc się za siebie.


--------------------------------------------------------------

Cześć Kochani :) I jest kolejny rozdział. Osobiście nie podoba mi się on i uważam, że jest słaby, za co Was przepraszam , w kolejnym na pewno będzie się wiele działo :) I dziękuję za wszystkie komentarze, które od Was otrzymuję, jesteście najlepsi na świecie ♥ Dajcie koniecznie znać w komentarzach jak Wam się podoba, czekam :) 
I mam do Was bardzo ważne pytanie :) Otóż: Czy chcielibyście, abym zrobiła dla Was konkurs? Napiszcie czy chcecie i czy ktoś będzie brał udział, bo jeśli nie, to nie ma sensu go robić :) Jeśli możecie, dajcie mi znać :) 
 +  Jeśli macie jakieś pytania dotyczące mnie, bloga, rozdziałów czy czegokolwiek, śmiało możecie pytać, chętnie na nie odpowiem :) 


 Mój twitter: https://twitter.com/unrealdreamm
Mój tumblr: http://unrealdreamm.tumblr.com/


 xoxo










16 komentarzy:

  1. OMG to jest świetne <3333
    Strasznie podoba mi się ten rozdział !!
    I coś czuję,że na impreze przyjdzie z Chrisem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie, po prostu boskie.! Dlaczego uważasz, że jest kiepski.? Jak dla mnie jest mistrzowski.!
    Z tym Chris'em to na pewno coś się będzie działo, tylko jeszcze nie wiem co...
    A co do konkursu to... zależy na czym będzie polegać, bo jeśli trzeba będzie napisać najdłuższy komentarz, albo napisać imagina to ja bardzo chętnie, no ale wszystko zależy od Ciebie :P
    Czekam na kolejny rozdział.!
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! Kurde.. Czuję,że Chris namiesza.. Miałam taką nadzieję,że Harry i Vic się zejdą w tym rozdziale, a tu nic :< Jednak cały czas w nich wierzę! Co do konkursu, to zależy. Na na jakiej zasadzie by polegał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy na pewno znalazł by coś dla siebie, gdyż będą 3 możliwości i każdy by sobie wybrał to co chce zrobić. A oficjalnie będzie to napisane, gdy będzie ogłoszony konkurs :) x

      Usuń
  4. Ale świetny ! <3 mam nadzije ze Harry teraz pogodzi się z Vic, i wszystko bedzie okej, mam taką nadzieje, wspomnij tez cos o Niallu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no super rozdział :) chciałabym, aby się pogodzili :) kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny... idealny. po prostu jestem na tak! ; dd
    Harry z Vic powinni do siebie wrócić... kiedyś tam, w najbliższej przyszłości ; a ale teraz stwierdzam, że gdyby Vic zaprosiła na to przyjęcie urodzinowe Chrisa. i chłopak próbowałby ją tam poderwać to opis zazdrosnego Hazzy mógłby być interesujący ; dd

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie marudź. bo rozdział nie jest słaby. Wręcz przeciwnie on jest wspaniały.
    Chris może sporo zamieszać... Mam nadzieje, że Harry i Vic szybko się pogodzą

    OdpowiedzUsuń
  8. o matko mam nadzieje że oni w końcu będą razem a ten Chris nie będzie sie mieszał czekam na kolejny Paulina xx

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ciekawy rozdział;)
    zapraszam do mnie na 39 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Konkurs? Hmm.. Czemu nie :) Tylko na jakich zasadach, czyli co mielibyśmy zrobić? :)
    Rozdział świetny, długi, czyli taki jakie lubię najbardziej. No widać, że ich do siebie ciągnie, to dlaczego się nie zejdą? :c
    Czekam na następny <3

    Może wpadniesz?: now-leave-me-alone.blogspot.com - byłoby mi bardzo bardzo miło xx

    OdpowiedzUsuń
  11. ZAJEBISTY!!!! Czekam na następny!!! Zapraszam na mojego bloga http://notidealbutmylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie no! Nie mogę czytać tych twoich głupich gadek, że uważasz to cudo za nie udane! Ja cię kiedyś dorwę! Zobaczysz : DD : *
    Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego, w tym momencie?! I kolejne czekanie... Grr! Supper! Bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba!!! Aww! Geniallissimo : DD xD
    Pewnie i tak się pogodzą: ] (jakoś) : P
    Czekam z niecierpliwością : 33

    http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/

    P@ul@

    OdpowiedzUsuń
  13. Na moim blogu pojawił się siódmy rozdział z perspektywy Lucy. Zachęcam do przeczytania, skomentowania i jeśli Ci się spodoba to do dodania mojego bloga do obserwowanych ;)
    www.sweet-sounds-of-his-voice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń