sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 3

Z perspektywy Victorii 

- Mamo, może wybierzemy się dzisiaj na jakieś zakupowe szaleństwo? - spytałam pełna energii.
- Z chęcią kochanie, ale niestety, ja już dzisiaj rozpoczynam pierwszy dzień w pracy. - odpowiedziała mama pakując do swojej torebki wszystkie potrzebne rzeczy.
- Kurczę.. zapomniałam. Ech, szkoda.. - westchnęłam i usiadłam na krześle. Twarz oparłam o moje dłonie, zaczynając myśleć jak spędzę kolejny dzień, znowu sama.
- Niestety skarbie. Ale leć sama, na pewno coś wybierzesz. Pieniądze zostawię ci koło lustra przy wyjściu, żebyś nie zapomniała. Teraz lecę, bo nie chce się spóźnić! - powiedziała moja mama, przelotnie cmokając mnie w policzek.
- Mamo! - krzyknęłam, zatrzymując ją przy drzwiach. - Dobrze wyglądasz. - uśmiechnęłam się.
- Wiem. - powiedziała, śmiejąc się i robiąc śmieszny ruch brwiami. Dopijając mrożoną herbatę ruszyłam w stronę mojego pokoju. Popatrzyłam na zegar, który wskazywał 10:33. Poszłam do łazienki, by wziąć szybki prysznic. Zabrałam ze sobą białą, szeroką bluzkę na ramiączkach z wielkim, czarnym sercem na środku i krótkie czarne spodenki. Umyłam zęby, oczy jak zawsze lekko podkreśliłam tuszem do rzęs.  Najwyższy czas iść i trochę się odstresować na dużych zakupach. Wzięłam swoją czarną torbę, do której wrzuciłam swojego iPhone'a, portfel, pomadkę, krem do rąk i resztę potrzebnych rzeczy, które zawsze mam przy sobie. Zeszłam na dół, na nogi założyłam czarne vansy, a przy wyjściu wrzuciłam jeszcze pieniądze, które zostawiła mi mama i klucze. Zamknęłam drzwi i udałam się pieszo na podbój sklepów. Mieszkałam prawie w centrum więc droga zajmowała mi około 20 minut.
* W przymierzalni *
Właśnie przymierzałam śliczną, koronkową sukienkę, w której od razu się zakochałam. Była cudowna. Wyszłam z przymierzalni przeglądając się w wielkim lustrze. Obok, na sofie siedziała blondynka, o ślicznych, niebieskich oczach. Czułam jak jej wzrok wbija się we mnie.
- Bardzo dobrze na tobie leży. - powiedziała, uśmiechając się do mnie.
- Na prawdę? Dzięki. - mówiłam rozpromieniona. - Nie jestem co do niej zdecydowana, a niestety nie ma mi  kto doradzić ale skoro mówisz, że nie jest zła to chyba ją wezmę. - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Jesteś tu sama? - spytała nadal z uśmiechem na twarzy.
- Niestety tak. - moja mina posmutniała. - Jestem tu, w Londynie nowa i nie znam nikogo, więc jestem zdana sama na siebie jak na razie.
- Jestem Ashley. Jak ci wygodniej możesz mówić do mnie Ash. - przedstawiła się podając mi rękę.
- A ja Victoria. Do mnie większość mówi Vic- uśmiechnęłam się promiennie.
- Heeej! I jak wyglądam?! - krzyknęła jakaś brunetka, wyskakując z przymierzalni znajdującej się obok mojej.
- Tak, a to moja szalona przyjaciółka Nic. - powiedziała blondynka wskazując na brunetkę, która właśnie robiła się czerwona.
- Jestem Nicole. - powiedziała paląc buraka.
- A ja Victoria. - odpowiedziałam śmiejąc się razem z Ashley.
- Kurcze, ale siara.. - powiedziała cicho Nicole, która wydawała się być bardzo szaloną osobą.
- Swoją drogą, bardzo dobrze leżą na tobie te spodnie - powiedziałam, uśmiechając się i wskazując ręką na jej koralowe spodnie.
- Słuchajcie dziewczyny, może pójdziemy na jakieś lody albo dobrą lemoniadę? Co wy na to? Vic? Nicole, tak w ogóle to Vic jest tutaj sama więc może ma ochotę na nasze towarzystwo? Przynajmniej nie będzie ci smutno.- powiedziała z wielką sympatią w głosie.
- Jasne, chodź z nami! Przynajmniej będziesz miała towarzystwo. - powiedziała ciągnąc mnie za rękę.
- Z miłą chęcią z Wami pójdę, ale może najpierw przebierzmy się, co? - powiedziałam i wszystkie parsknęłyśmy śmiechem. W kasie zapłaciłyśmy za ciuchy i poszłyśmy w poszukiwaniu jakiegoś wolnego stolika by móc odpocząć i porozmawiać. Szłam z trzema torbami wypełnionymi ciuchami. Obkupiłam się dzisiaj, tak jak chciałam. Razem z Nicole i Ashley usiadłyśmy przy wolnym stoliku i każda zamówiła po lemoniadzie. Rozmawiałyśmy z dziewczynami, dowiadując się o sobie coraz więcej rzeczy. I wymieniając się oczywiście wzajemnie numerami. Co więcej okazało się, że będziemy chodzić do jednej klasy i mieszkamy całkiem nie daleko  siebie. Gdy się tego dowiedziałam, kamień spadł mi z serca, że nie będę sama jak palec.To dziwne, znałyśmy się zaledwie godzinę, a miałyśmy wrażenie jakbyśmy znały się od małego. Złapałyśmy bardzo dobry kontakt.
- Dziewczyny.. Dziś ostatni dzień wakacji. - zaczęła Nicole. - Nie sądzicie, że trzeba by to wykorzystać jak najlepiej? - spytała nas, uśmiechając się przy tym jak małe dziecko, które ma ochotę coś zbroić.
- Chyba czytasz mi w myślach, bo wczoraj też o tym samym myślałam. - powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
- No ja też jestem oczywiście za! - krzyknęła Ash, która była pełna energii.
- To co, może się zbieramy do domu? W końcu trzeba jakoś wyglądać. - powiedziałam, po czym wstałyśmy i ruszyłyśmy z wielkiego centrum do domu. Droga mijała nam bardzo przyjemnie. Śmiałyśmy się co chwilę, ponieważ szalona Nicole co chwile mówiła coś śmiesznego. Powoli już zbliżałyśmy się do mojego domu.
- To o której się widzimy? - spytała Ash.
- O 20 u mnie? - zaproponowałam.
- Mnie pasuje. - powiedziała Ash.
- Mi tak samo. A gdzie my w ogóle pójdziemy? - spytała Nicole.
- Hm.. Coś wymyślimy po drodze. - odpowiedziała Ash.
- To do zobaczenia! - krzyknęły dziewczyny i pomachałam im na pożegnanie. Weszłam do domu, rzucając torebkę wraz z zakupami koło schodów. Poszłam do lodówki, nalałam sobie zimną cole i usiadłam na kanapie by chwile odpocząć. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 17:58.
- Kurczę, przydałoby się już powoli szykować. Nie mam tak dużo czasu. - powiedziałam sama do siebie, bo moi rodzice pracowali dzisiaj do późna. Teraz będzie już tak codziennie. Wstałam z kanapy, biorąc po drodze zakupy i torbę. Weszłam do pokoju, rozpakowałam reklamówki i jeszcze przez chwilę  podziwiałam moje nowe łupy. Po chwili szybko schowałam je do szafy, równocześnie wyciągając krótkie, miętowe spodenki i zwiewną kremową koszulę. Następnie skierowałam się w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a następnie zmyłam mój dzienny makijaż. Musiałam kontrolować godzinę. Była 18:27. Miałam jeszcze sporo czasu. Z półki wyciągnęłam lokówkę i podłączyłam ją. W czasie, kiedy ona się nagrzewała, włączyłam komputer i szybko sprawdziłam tt i facebooka. Po chwili wróciłam do łazienki i zaczęłam kręcić włosy. Cały czas kontrolowałam czas, była 19:15. Musiałam jeszcze zrobić makijaż. Na górnej powiece zrobiłam cienką kreskę eye-linerem a dolną lekko podkreśliłam czarną kredką. Ubrałam przygotowane przez siebie ciuchy a na nogi założyłam czarne koturny. Schodząc po schodach, rozległ się dzwonek. Tak, to pewnie dziewczyny. Otworzyłam drzwi i nie myliłam się.
- Raaany! Vic! Nie uwierzysz co się stało! - krzyknęła Nicole, wpadając na mnie. - Mój brat dał nam trzy darmowe wejściówki do najlepszego klubu w Londynie!
- Cooo?! - nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Wszystkie zaczęłyśmy piszczeć z radości. Wychodząc zostawiłam jeszcze rodzicom karteczkę, żeby się o mnie nie martwili.
- No to kochane, szykuje się udana impreza. - powiedziała Ash poruszając brwiami. Dojście do klubu zajęło nam nieco ponad 20 min. Gdy weszłyśmy do środka rozległa się głośna muzyka i dało się poczuć odór papierosowego dymu. Podeszłyśmy do baru i każda zamówiła na początek po 2 drinki. Barman robił je w bardzo efektowny sposób. Nagle poczułam, że ktoś zajmuje miejsce koło mnie, ale nie zwróciłam na to najmniejszej uwagi.
- Ooo, kogo widzą moje oczy.Victoria. Znowu się spotykamy. - koło mojego ucha usłyszałam charakterystyczny głos, który już wcześniej słyszałam. Odwróciłam się i nie wierzyłam w to co widzę.
- Harry? - spytałam zdziwiona. - No nie, znowu wy.. - powiedziałam, gdy ujrzałam wychylającego się za nim Zayna.
- Tak myślałem, że nasze pierwsze spotkanie nie będzie tym ostatnim. - mrugnął do mnie Zayn.
- Wiedziałem, że jesteś niegrzeczną dziewczynką po ostatnim spotkaniu,ale że aż tak to nie. - mówił wskazując na drinki, które właśnie podał nam barman.
- Nie twój interes. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się sztucznie.
- Viiiiiccc! - pisnęła mi do ucha Nicole. - Czy ty wiesz z kim ty właśnie rozmawiasz?!
- Z dwoma kretynami, którzy ostatnio by mnie zabili. A skąd ty ich znasz?
- To jest przecież... ONE DIRECTION!  - krzyknęła Nicole na tyle głośno, że chłopaki to usłyszeli i lekko zaśmiali się. No tak, to już wiem skąd ich kojarzyłam. One direction. Coś o nich słyszałam, jednak nie piszczałam na ich widok tak jak dziewczyny, które jak się okazało są ich ogromnymi fankami. Odrazu wzajemnie się poznali. Do baru podeszła reszta chłopaków z zespołu a Harry i Zayn przedstawili nam ich. Byli sympatyczni.
- No no no, Harry.. Ładny obiekt dorwałeś. - krzyknął chłopak, ubrany w białą koszulkę w paski. Tak, to był Louis.
- Wiem wiem, ale za to jaki grooźny.. - zaśmiał się loczek, zagryzając przy tym dolną wargę. Nie zaprzeczę, że wyglądało to bardzo seksownie.
- Czasem tak trzeba złotko. - powiedziałam puszczając mu oczko i razem z dziewczynami ruszyłyśmy w stronę wolnego stolika. Jednak po chwili znowu pojawili się chłopcy.
- Możemy się dosiąść do pięknych kobiet? - spytał mulat.
- Jaaasne, siadajcie! - powiedziały równocześnie Ashley i Nicole.
- Skoro musicie.. - powiedziałam cicho.
-  Już się nie denerwuj na nas kochana. - powiedział Zayn obejmując mnie ramieniem. - Przepraszamy jeszcze raz. - powiedział i równocześnie z Harrym pocałowali mnie w policzek.
- Dobra dobra, nie zapędzajcie się, przeprosiny przyjęte. - powiedziałam,a potem uśmiechnęłam się lekko. Chyba pierwszy raz się do nich szczerze uśmiechnęłam. Rozmawialiśmy i piliśmy. Po jakimś czasie wszyscy zaczęli wychodzić na parkiet. Nicole poszła z blondynem, Ashley zaprosiła Zayna, a Louis poszedł bawić się razem z Liamem.
- Mogę panią prosić? - powiedział uroczo Harry, wyciągając dłoń w moją stronę i patrząc mi prosto w oczy przez co poczułam w moim ciele dziwne ciepło.
- Skoro pan prosi.. - powiedziałam z żartem, podając mu swoją dłoń.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I mamy 3 rozdział :) Kochani, jeśli to czytacie, proszę, zostawcie po sobie jakiś znak w komentarzu, mówcie szczerze czy wam się podoba, bo nie wiem czy jest sens pisać dalej. Jest to dla mnie bardzo ważne. :)Kolejny rozdział pojawi się w niedzielę, lub poniedziałek.
I wszystkim czytelniczkom polecam ten blog:
Jest to już drugi blog dziewczyn, który śledzę na bieżąco i najlepszy jaki czytałam. Dziewczyny mają niesamowity talent. :) A ja oczywiście czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! :) 
xoxo



6 komentarzy:

  1. http://theysaywearetooyoungonedirectionstory.blogspot.com/

    dopiero co zaczynamy pisać i było by nam miło jakbyś zajrzała i wyraziła swoją opinię w komentarzu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Fajne naprawde. Czekam na nn i zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jest super <3 zapraszam do siebie, bardzo zależy nam na waszych opiniach i kon=mentarzach, wiec prooszę, napiszcie co sądzicie:
    http://1d-vas-happenin-boys.blogspot.com/
    xx
    M

    OdpowiedzUsuń
  4. zapraszam do przeczytania i skomentowania nowego rozdziału na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/ z perspektywy Franky - Alice :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział, czekam na next.

    zapraszam do przeczytania i skomentowania :
    http://there-was-no-parade-no-waves-crashing.blogspot.com/
    gdzie pojawił się 2 rozdział.

    OdpowiedzUsuń