środa, 5 września 2012

Rozdział 11

Z perspektywy Victorii

- Długo tu tak przy mnie siedzisz? - spytałam Harrego, który cały czas był przy mnie i trzymał mnie za rękę. Leżałam tutaj już drugi dzień i czułam się coraz lepiej. Żebra już nie bolały tak bardzo ale głowa nadal dawała się we znaki. To normalne, że po takim czymś nie wyzdrowieje w jeden dzień, ale miałam nadzieję, że już niedługo będę mogła wrócić do domu.
- Jestem tutaj cały czas. Od wczoraj. - powiedział Harry, uśmiechając się do mnie i patrząc mi w oczy.
- Dziękuję. - powiedziałam, całując jego dłoń. - Jedź do domu i odpocznij trochę. Prześpij się, zjedz coś, bo wyglądasz trochę kiepsko. - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- O mnie się nie martw, dam sobie radę. - powiedział. - Victoria.. Wiem, że to w sumie nie czas na poruszenie tego tematu, ale co do tej imprezy, ja mam nadzieję, że t..
- Wiem, że to nie była twoja wina, przepraszam, że nie dałam szansy ci się wcześniej wytłumaczyć. - powiedziałam przerywając Harremu. Ten tylko zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował w usta. - Harry, a jak dziewczyny?
- Teraz już lepiej. - powiedział lekko się uśmiechając. - Są dzisiaj w szkole, lada moment pewnie tutaj wpadną. O popatrz, już lecą. - kontynuował wskazując palcem na Ashley i Nicole, które właśnie wpadły do sali.
- O boże! Moja kochana Vic! Nareszcie! Jak się cieszę, że ty żyjesz, jak się ciesze, że cię widzę! Tak się bałam! -mówiła a raczej wnet krzyczała Nic, prawie mnie miażdząc.
- Hej złotko - powiedziała promiennie Ashley.
- Ałć.. - skrzywiłam się nieco, gdyż żebra właśnie się "odezwały". - Kochanie, tez się cieszę, ale nie miażdż mnie jeszcze bardziej. - powiedziałam cmokając ją w policzek.
- Przepraszam, zapomniałam. - mówiła, robiąc minę szczeniaczka. - Jak się czujesz? Lepiej trochę?
- Dzisiaj jest już lepiej niż wczoraj wieczorem, ale wiadomo, że to jeszcze nie to samo. Na razie się tylko wybudziłam, a do pełnej sprawności to jeszcze trochę, aaale nie jest źle. - powiedziałam, lekko się uśmiechając. - Jak w szkole? 
- Dobrze, ale wszyscy się o ciebie bardzo martwią. - powiedziała Ash.
- Uspokój ich wszystkich i ucałuj ode mnie. Mam nadzieję, że niedługo tam wrócę.
- Wiecie co dziewczyny, może ja Was tutaj zostawię same, wy sobie porozmawiajcie, a ja pójdę na jakąś kawę. - powiedział Harry, wstając i cmokając mnie w policzek.
- Viiic, jak on się o ciebie martwił. - mówiła podekscytowana Nicole. - Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że w końcu jesteście razem! On cię kocha chyba jak nikt inny, nie widzi świata poza tobą..
- No, ale ty nie powinnaś narzekać, masz Nialla. - powiedziałam klepiąc ja po dłoni.
- Ale ja wcale nie mam zamiaru narzekać. Bardzo Go kocham i on mnie chyba też. - mówiąc to jej wyraz twarzy zrobił się trochę smutny.
- Mała, cos się stało? - spytałam, chwytając ją za rękę.
- W sumie to nic.. No dobra,stało się. Pokłóciłam się trochę z Niallem.. Poszło o jakąś tam pierdołę. Nienawidzę się z nim kłócić. - mówiła smutno.
- Spokojnie, w każdym związku tak jest. Związek bez kłótni, to jak nie związek! Zobaczysz, że zaraz się pogodzicie. Nie ma się czym przejmować. - mówiła pocieszająco Ashley. - Vic, może czegoś potrzebujesz? Jakieś owoce, picie, gazety? Jak chcesz to możemy się skoczyć i kupić ci co potrzeba. - kontynuowała.
- Dziękuję Wam bardzo, ale jak widzicie rodzice i Harry troszczą się o mnie aż za bardzo i mam wszystkiego pod dostatkiem. - powiedziałam, wskazując ręką na szafkę koło łóżka szpitalnego, która była cała zapełniona jedzeniem i napojami.  Bardzo się cieszyłam, że mam osoby, które są ze mną, martwią się o mnie i wspierają mnie. Jeszcze jakiś czas temu byłam zła ze względu na tą całą przeprowadzkę do Londynu, nie chciałam tutaj przyjechać. Cały czas bałam się, że będę całkiem sama, a teraz mam tylu przyjaciół, którzy mnie kochają, a ja ich i oczywiście wspaniałego chłopaka, o którym marzy milion dziewczyn na całym świecie, a on pokochał właśnie mnie. Na początku nasza znajomość nie zaczęła się dobrze, ale mimo to, przerodziła się w tak potężne uczucie. Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mi powiedział o tym wszystkim, zapewne wyśmiała bym go i powiedziałabym, że to moje nierealne marzenia, a teraz to się dzieje na prawdę, to jest rzeczywistość, to właśnie moje życie. Ludzie nie doceniają zazwyczaj tego co mają, dopiero gdy w ich życiu stanie się coś takiego, że wstrząsa wszystkimi, wtedy zaczynają to dopiero doceniać. Tak było też w moim przypadku. Po tym całym wypadku, właśnie uświadomiłam sobie to wszystko. Myślę, że teraz mogę powiedzieć, że cieszę się z tego jak to wszystko się potoczyło, poczynając od przeprowadzki, a kończąc na moim wypadku. Teraz mogę dziękować Bogu, że dał mi szansę na dalsze życie.

Z perspektywy Harrego


- Harry! - idąc do automatu z napojami, usłyszałem za sobą jak ktoś mnie woła. Odwróciłem się, a moim oczom ukazał się Lou.
- Co się stało?  - spytałem.
- Nic się nie stało, przyjechałem odwiedzić Vic. - powiedział szczerząc się. - A ty gdzie się wybierasz?
- Idę po jakąś kawę, bo powoli padam. A poza tym, dziewczyny są u Vic, więc stwierdziłem, że zostawię je same, niech sobie pogadają. Wiesz jak to baby.. - powiedziałem, wrzucając monetę do automatu.
- Kiepsko wyglądasz. Idź się prześpij w końcu, bo odkąd Vic jest w szpitalu, w ogóle nie byłeś w domu. Odpocznij trochę, jak chcesz to ja posiedzę przy niej tyle ile będzie trzeba. Przy mnie nic jej się nie stanie, możesz być o to spokojny. - mówił Lou, po czym lekko klepnął mnie w ramię.
- Nie, jeszcze trochę tu będę. Do domu pojadę w nocy, kiedy będzie spała. Chcę być przy niej. - powiedziałem biorąc do ręki gorącą kawę, po czym usiadłem na krześle. Zmęczenie coraz bardziej dawało się we znaki. Miałem nadzieję, że ta kawa pomoże mi choć trochę. Posiedzieliśmy chwilę z Lou, a ja w tym czasie wypiłem mój gorący napój. Po chwili ruszyliśmy do sali, w której leżała Vic.
- Już idziecie? - spytałem Ashley i Nicole, które właśnie wychodziły.
- Tak, idziemy. Nie będziemy jej długo męczyć, bo jeszcze jest trochę słaba. Opiekuj się nią Harry. - powiedziała Ashley i razem z Nic na pożegnanie cmoknęły mnie i Lou w policzek i odeszły.
- Hej piękna! - powiedział radośnie i głośno Lou, otwierając drzwi. Dobrze, że Vic leżała sama, bo Louis ta się wydarł, że gdyby byli tutaj jacyś inni pacjenci to chyba by go od razu stąd wywalili.
- Piękna.. - zaśmiała się lekko Vic, i lekko skrzywiła się. Pewnie znowu poczuła swoje żebra, które nadal ją niestety bolały. - Czy ty mnie widzisz? Wyglądam teraz jak strach na wróble.. - mówiła.
- Kochanie, dla mnie jesteś zawsze piękna. - powiedziałem siadając na krześle i dałem jej soczystego buziaka.
- Tak, Harry właśnie wyjął mi to z ust. - powiedział Lou, uśmiechając się szeroko. Posiedzieliśmy całe po południe, aż do wieczora, co chwilę się się śmiejąc z Louisa, która cały czas świrował, zresztą jak zawsze. Około 20 zebrał się do domu, a ja nadal siedziałem razem z Vic.
- Skarbie, ale miałaś dzisiaj dzień, pewnie dali ci trochę w kość, co? A zwłaszcza ten debil.. - powiedziałem uśmiechając się do mojej dziewczyny.
- Oj, ja się cieszę, że mnie odwiedzili. - odpowiedziała Vic, uśmiechając się lekko.
- Kochanie, może chcesz iść spać, bo pewnie jesteś zmęczona? - spytałem, głaskając ją po dłoni.
- Harry.. - zaczęła Vic, niepewnym głosem. - Jak to wszystko się stało?
- Ale co? - spytałem, chociaż wiedziałem o co chodzi. Victorii chodziło o ten cały wypadek. Na całe wspomnienie tego widoku, przechodziły mnie dreszcze.
- No ten cały wypadek. - powiedziała.
- Ech.. - westchnąłem cicho. - Nie chcę tego wspominać, bo i tak cały czas mam ten okropny obraz przed oczami. Ale skoro chcesz wiedzieć.. Czekałaś na mnie przed twoim domem, już byłeś blisko ciebie i nagle jechało bardzo rozpędzone auto, które wpadło w poślizg, jechało prosto na ciebie. Kierowca zaczął hamować, ale niestety było za późno.. - po raz kolejny moje ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz.
- Wiadomo kto mnie potrącił? - spytała mnie Vic, która uważnie przypatrywała mi się.
- Nie, jeszcze nie. Ale jak się dowiem.. - w tym momencie zamknąłem oczy i mocno zacisnąłem rękę w pięść. Victoria chwyciła mnie za drugą dłoń i zaczęła ją gładzić swoimi delikatnymi opuszkami palców.
- Spokojnie kochanie.. - mówiła spokojnie. Znowu gotowała się we mnie złość na myśl o tej osobie, przez którą Vic leży teraz tutaj. Siedziałem, a głowę miałem położoną na jej dłoni. Wpatrywałem się w nią jak w obrazek, cały czas cieszyłem się jej widokiem.
- Harry..- zaczęła Victoria, mocno chwytając mnie za dłoń. Nie wiedziałem, skąd ona miała teraz tyle siły, była jeszcze taka słaba. - Posłuchaj mnie. Gdyby mi się tutaj coś stało, gdyby były jakieś komplikacje.. - kontynuowała.
- O czym ty mówisz Vic? - przerwałem jej szybko.
- Cii.. - uciszyła mnie.- jej głos robi się coraz słabszy i zaczęła ciężko oddychać. - Posłuchaj mnie. Nie ważne co się będzie działo ze mną, ja chcę żebyś ty był szczęśliwy, nawet gdy mnie tutaj zabraknie.. - nadal ściskała mnie bardzo mocno. - Pamiętaj, że ja zawsze będę cie kochać, całą sobą i będę na ciebie patrzeć z góry. Kocham Cię.. - te dwa ostatnie słowa wypowiedziała bardzo cicho, a jej uścisk w jednej chwili rozluźnił się. Nie ruszała się, jej oczy zamknęły się.  W moich oczach pojawiły się łzy. Na ekranie aparatury, do której była podłączona Victoria wskazał jedną prostą, długą linię, i ciągnął się długi, jednakowy sygnał.
- Vic.. Vic! Lekarza! - zacząłem krzyczeć. Do sali w sekundzie wbiegli lekarze razem z pielęgniarkami. Ja stałem za szybą i nie wierzyłem w to co się w tej chwili działo. Moje oczy były wypełnione łzami, które zaraz zalały moje policzki.


----------------------------------------------------------------------------------

Hej Kochani :* Jak wiecie, zaczął się już nowy rok szkolny, poszłam już do liceum. Wiadomo, że teraz będę miała coraz więcej nauki, więc rozdziały niestety będą się pojawiać chyba tylko w weekendy :( Mam nadzieję, że to rozumiecie i mimo to, zostaniecie tutaj ze mną.. :) 
Co do rozdziału, wiem, że nie jest najlepszy, ale byłam już zmęczona, a chciałam Wam coś dodać. A do tej pory dziękuję za tyle komentarzy, za tyle wyświetleń i obserwatorów. Na prawdę jeszcze raz DZIĘKUJĘ ♥ 

Mój twitter: https://twitter.com/unrealdreamm

xoxo 


14 komentarzy:

  1. Szkoda ze taki krótki. ale za to super. trochę wesoły, ale na końcu smutny... man nadzieję ze kolejny rozdział pojawi się w ten weekend.:) lubię twój blog...

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg! Mam nadzieję ze się zkaczy dobrze! ona nie może umrzeć! Kocham bloga. jestem ciekawa co dalej!!! :) smutne trochę na końcu. prawie sie poplakalam... Ale mama weszła do pokoju więc... sama wiesz
    kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę wesoły, a później smutny :)
    Super rozdział :*

    http://onedirection-imaginy-pati.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. niech ona nie umiera

    OdpowiedzUsuń
  5. NIE ! ona nie może umrzeć ! musi żyć ! ;c
    cudowny rozdział ;* normalnie kocham tego bloga ;33 czekam na nn, mam nadzieję, że nie długo się pojawi *__*

    OdpowiedzUsuń
  6. cześć u mnie pojawił się 32 rozdział z perspektywy Blanki na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/ . zapraszam do komentowania i czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega. Pozytywne zaskoczenie,.
    Jestem ciekawa co dalej bedzie sie działo .
    ;p
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ...ja mam cały czas jedno pytanie w głowie - czy ona umrze? a więc czekam na następny rozdział bo ja zaraz umrę z ciekawości :DD

    OdpowiedzUsuń
  9. FAJNE. XDD ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOG Z OPOWIADANIEM O 1D : http://onedreeeam.blogspot.com/ JEŚLI MOŻESZ SKOMENTOWAĆ Z GÓRY DZIĘKUJE ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. jej, komentuję tutaj po raz pierwszy, bo od dzisiaj czytam tego bloga. Blog... cudowny! Ojej, myślę że Vic przeżyje, bo raczej to ona jest tutaj główną bohaterką, a szkoda żeby się tak szybko skończył blog. :) Yeah, pisz dalej! Szkoda że dopiero w weekendy będziesz dodawać kolejne rozdziały, jednak liceum też się liczy...wiem niestety jak to jest ze szkołą. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Pozdrawiam serdecznie, S. xx

    OdpowiedzUsuń
  11. zapraszam na rozdział z perspektywy Nialla na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/ . zachęcam do komentowania, ponieważ wasze komentarze powodują, że mam większą chęć pisać. pozdrawiam Alice :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa co będzie dalej...
    Świetnie piszesz
    Zapraszam do mnie
    http://itsyou-hope.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko tak nie można ona nie może umrzeć bo to straci sens serio!!!! błagam niech ona nie umiera co do rozdziału ogólnie jest zajebisty tak jak całe opowiadanie czekam na kolejny Paulina xxx

    OdpowiedzUsuń